Wywiad z Marcinem Hołotą

Dodano: 25 maja 2004 20:05, Autor: Natalia Ruszkowska i Tomasz Krupa


Jak dostałeś się do Magazynu "RAJ"?

Jak głosi odwieczna zasada, by trafić do raju trzeba solidnie nad tym popracować. Ja widocznie zasłużyłem! Warsztat dziennikarski kształcę od liceum, kiedy to postanowiłem stworzyć młodzieżową gazetę w rodzimej Nysie. Potem podjąłem współpracę z lokalnymi mediami, aż wreszcie trafiłem na dziennikarstwo na Uniwersytet Warszawski. Trafiłem przez przypadek! Zamiast przygotowywać się do matury, siedziałem przed telewizorem i przełączając kanał po kanale natrafiłem na ogłoszenie o naborze uczestników do teleturnieju „Jeśli nie Oxford, to co?”. Pojechałem więc do Warszawy i po kilku tygodniach rywalizacji przed kamerami miałem indeks w kieszeni. Studia postanowiłem łączyć z pracą. Przez ponad dwa lata pisałem w ogólnopolskim miesięczniku „Dlaczego”, skąd trafiłem do „Raju”.

Jaka jest koncepcja magazynu?

„Raj” promuje młodych, dynamicznych i ambitnych ludzi. Nasz program budować ma sferę obywatelskich doświadczeń młodzieży. Widz znajdzie tu więc informacje o wartych uwagi inicjatywach społecznych, będzie uczestniczył w ważnych dyskusjach, pozna ludzi godnych naśladowania. Mamy nadzieję, że materiały filmowe przygotowywane przez nas pobudzą obywatelską odpowiedzialność młodych Polaków. Cele, które stawiamy przed tym programem wpisują się w społeczną misję Kościoła katolickiego. „Raj” stara się więc propagować wartości chrześcijańskie.

Co lubisz, a czego nie lubisz w swojej pracy?

Dziennikarstwo – tak prasowe, radiowe, jak i telewizyjne – to rzecz dobra dla pasjonatów z niebywałą zdolnością empatii. To praca z ludźmi i dla ludzi. Kiedy przychodzi mi napisać reportaż, najpierw muszę znaleźć bohaterów – osoby na tyle interesujące, by ich historia wzruszyła, oburzyła lub rozśmieszyła mojego czytelnika. Potem spotykam się z nimi. Raz, drugi, trzeci... Najpierw się oswajamy, potem próbuję wniknąć w ich osobowość, wreszcie poznaję ich codzienność: podglądam jak gotują obiad, urządzają ognisko na działce, robią zakupy w osiedlowym sklepiku. Jak łatwo się domyślić, każde spotkanie bardzo mnie angażuje i zabiera sporo czasu, a bywa, że w jednym artykule piszę o kilku osobach. Zebrany w ten sposób materiał poddaję wstępnej obróbce. Przepisuję nagrania z dyktafonu i notuję przychodzące mi na myśl luźne uwagi. Potem idę na uczelnię lub po zakupy, a w każdej wolnej chwili zastanawiam się, jak opowiedzieć czytelnikowi to, co zobaczyłem, usłyszałem, przeżyłem. Kiedy wreszcie nadchodzi noc, w zupełnej ciszy – obowiązkowo wyposażony w karton zimnego mleka i tabliczkę czekolady – zaczynam uderzać palcami w klawiaturę. Po kilku godzinach zabieram się do lektury gotowego już artykułu. Kilkakrotnie czytam go na głos, bo wówczas szybciej wyłapuję wszelkie stylistyczne niuanse. Tak przygotowany tekst ląduje rano na biurku szefa, ja zaś nie mam już zupełnie sił i ogłaszam wszem, że rezygnuję z dziennikarstwa. Po kilku dniach odpoczynku zaczyna mnie jednak korcić, by znów ruszyć w podróż po kolejny tekst. To jest uzależnienie! Wtedy wiem, że najgorsze, co może mnie spotkać w życiu to bezczynność. Widocznie muszę być w ciągłym ruchu.

Co sądzisz o naszym mieście?

Specyfika pracy dziennikarza telewizyjnego jest trochę inna. Tutaj najpierw dokumentuje się temat (a więc poszukuje informacji w mediach, rozmawia z ludźmi, etc.), potem przystępuje do pisania scenariusza, a gdy jest on gotowy i zyska akceptację producenta – z ekipą wyrusza się na zdjęcia. Tak było też w przypadku reportażu o młodych działaczach z Ostrowi. Wasze miasto poznałem więc na kilka tygodni przed przyjazdem do niego – sporo o nim czytałem, poszukiwałem informacji w Internecie i poprzez kontakty ze znajomymi. Wiedziałem, że zastanę miejscowość pełną zieleni i uroku charakterystycznego dla regionów pogranicza mazowiecko-podlaskiego. Nie rozczarowałem się.

A jak oceniasz działalność Młodzieżowej Grupy "POMOST" i Młodzieżowej Rady Miasta?

Cieszę się, że jest jeszcze w Polsce młodzież pełna ideałów i zapału do zmieniania szarej rzeczywistości. Sam w czasach licealnych podejmowałem wiele najróżniejszych inicjatyw. Wydawałem wspomnianą gazetę, organizowałem warsztaty i spotkania międzynarodowe, urządzałem plebiscyty i koncerty galowe. Gdy podczas organizowanych wspólnie z przyjaciółmi warsztatów dziennikarskich staję naprzeciw młodych żurnalistów, zachęcam ich, by odpowiedzialność za małe ojczyzny brali w swoje ręce i nie czekając na innych, samodzielnie realizowali swoje pomysły. Dziś – z pełną odpowiedzialnością – będę mógł pokazywać im ostrowską młodzież, jako przykład godny do naśladowania. Gratuluję wam osiągniętych sukcesów i życzę wytrwałości w dążeniu do obranych celów!

Dziękujemy!


Marcin Hołota wraz z grupą POMOST

Katalog firm promowane

SALON FIRMOWY FABRYKI MEBLI FORTE S.A.

ul. Biała 1
07-300 Ostrów Mazowiecka

Mocna strona Twojego mieszkania

UNI-STER

ul. Wiosenna 7
07-300 Ostrów Mazowiecka

INSTALACJE ELEKTRYCZNE I TELETECHNICZNE, AUTOMATYKA PRZEMYSŁOWA

Kacper Napiórkowski - Hydraulika

ul. Leona Wyczółkowskiego 9
07-300 Ostrów Mazowiecka

Kompleksowe usługi hydrauliczne.

Regulamin | Polityka prywatności | Reklama | Kontakt

UWAGA! Ta strona używa plików cookie i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, dostosowywania stron do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz w celach reklamowych i statystycznych. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że pliki cookie będą zapisywane w pamięci urzadzenia. W każdym momencie można zmienić te ustawienia. Szczegóły w Polityce Prywatności. [Zamknij]