Hala sportowa w Małkini Górnej tętniła życiem. Trybuny zostały szczelnie wypełnione przez rodziców zawodniczek, którzy przybyli licznie, by wspierać swoje córki w ostatnim akordzie sezonu.
W poprzedniej części rozgrywek obie rywalizacje zakończyły się porażkami Dwójki. Zarówno mecz z Pogonią Siedlce, jak i starcie z dominującą w grupie H Viktorią Piaseczno, nie ułożyły się po myśli trenerki i zawodniczek z Małkini Górnej. Teraz, w meczach rewanżowych, rozgrywanych na dodatek przed własną publicznością, stawka była jasna. Rehabilitacja, udowodnienie postępów i godne pożegnanie z sezonem. Presja? Z pewnością. Ale też motywacja, której trudno szukać w codziennych treningach.
Pogoń za Pogonią
Równo o godz. 10:00, sędzia rozpoczął pierwsze spotkanie, a podopieczne Rostkowskiej od pierwszych sekund pokazywały, że mają plan. Otwarcie meczu było wymarzone, na tablicy szybko widnieje 6:2 dla gospodyń. Jednak Pogoń nie składa broni. W osiemnastej minucie na tablica pokazywała remis 7:7. Ujawnił się przy tym problem, który trenerka zidentyfikowała jako kluczowy - skuteczność bramkowa. - Niestety kadrowiczka Mazowsza w bramce i pozamiatane, wychodzimy z założenia, że nie godzi się zmuszać do wyciągnięcia piłki z siatki. Skuteczność rzutowa spadła chyba do 40% - relacjonowała Rostkowska. Mimo trudności, do szatni Dwójka zeszła z przewagą 9:7.
Druga połowa przyniosła kolejne zwroty akcji. Od dwudziestej ósmej minuty małkińską drużynę dopadł kryzys. Siedlczanki nie tylko doszły na remis, ale odskoczyły na 18:16. Szala meczu wahała się do ostatniej minuty, kiedy to bardzo dobrze dysponowana tego dnia Patrycja Brzozowska umieściła piłkę w bramce przeciwniczek, dając gospodyniom prowadzenie.
Historia nie była jeszcze skończona. Ostatnie sekundy trenerka wspomina z mieszanką ulgi i frustracji. - Mamy jedną bramkę przewagi, cofamy się do obrony, ale nie wiedzieć czemu nasze dziewczęta zaczynają grać ostatnie 10 sekund obroną indywidualną. Przecież to my prowadzimy! Skóra mi cierpnie, jak sobie przypomnę tę sytuację. Na szczęście drobny błąd przeciwniczek w ataku pozbawił je szansy na wyrównanie. Końcowy wynik 22:21, rewanż za wcześniejszą porażkę wzięty.
Viktoria zbyt mocna
O godz. 12:15 rozpoczęło się ostatnie spotkanie sezonu, starcie z liderkami gr. H. To, co wydarzyło się na początku, trenerka opisała jednym słowem: horror. - Ósma minuta meczu dopada nas kryzys woli, chęci, umiejętności i czego jeszcze, nie wiem. Tracimy pod rząd 7 bramek - relacjonowała. W czternastej minucie na tablicy widniało 4:14. - Błędy na poziomie drugiego roku szkolenia - oceniła bez ogródek.
Sytuacja stała się dramatyczna, gdy Dwójka znalazła się w osłabieniu trzy na pięć. - Co robić? Należy uruchomić myślenie, jak przetrzymać piłkę, aby nie stracić zbyt wiele bramek - tłumaczyła Rostkowska. Właśnie wtedy, pięć minut przed końcem pierwszej połowy, drużyna zaczęła odrabiać straty. Z przepaści 4:14 doszła do wyniku 11:16 na przerwę.
Druga połowa przyniosła już zupełnie inny obraz gry. - Więcej wiary, wyjść w tempo w obronie, celne rzuty i zaangażowanie. Na zakończenie meczu zawodniczka z Piaseczna popisała się spektakularnym rzutem z połowy boiska. Końcowy wynik 24:28, ale drugą połowę Dwójka wygrała 13:12, co w starciu z liderkami grupy jest powodem do dumy.
Bohaterki parkietu
Bezsprzeczną gwiazdą drugiego meczu była Nikola Malarska - dziesięć bramek w spotkaniu z Viktorią, z czego siedem w drugiej połowie, w większości po znakomitej współpracy z Magdaleną Żach. - Dołożyła nie cegiełkę, ale "pustak" - trenerka nie szczędziła pochwał.
Ciepłe słowa usłyszała również Agata Rostkowska, czyli zawodniczka do zadań specjalnych. W defensywie wyróżniała się Anna Skorek, a jej siostra Gabriela łączyła role ofensywne z defensywnymi. Gabriela Pacuszka tradycyjnie "nie miała sobie równych na środku rozegrania", a osamotniona na pozycji bramkarki Aleksandra Wójtowicz (druga bramkarka leczy kontuzję) była poprawna w obu meczach.
Trenerka Rostkowska, żegnając sezon, podziękowała wszystkim. - Bardzo dziękuję za pracę w obronie, kontrataki, rzucane karne, mądre rozegranie ataku pozycyjnego, wyciąganie wniosków z błędów, solidność i postawę - WSZYSTKIM naszym wojowniczkom - mówiła. Nie zapomniała również o poprzedniej trenerce Ewie Kruszewskiej i jej pracy z zespołem. Chociaż liga dobiegła końca, przygoda trwa. Już 14 marca 2026 zawodniczki Dwójki zaprezentują się na XXIII Wiosennym Turnieju Piłki Ręcznej w Małkini Górnej.





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.