Różnica między wynikiem Krawczyńskiej a historycznym rekordem jest mała, że w przeliczeniu na dystans odpowiada zaledwie jednemu metrowi na bieżni. To pokazuje, jak blisko wielkiego osiągnięcia była 21-latka.
Bieg nie ułożył się zgodnie z planem. Krawczyńska miała skorzystać z pomocy koleżanki, która przez pierwsze 600 metrów miała nadawać tempo odpowiadające prędkości rekordowej. Niestety, w dniu zawodów okazało się, że wyznaczona do tej roli zawodniczka zachorowała i nie mogła pojawić się na starcie.
Mimo braku "zająca" lekkoatletka z Nura nie zrezygnowała z ambitnych planów. Podjęła samotną walkę z czasem i niemal ją wygrała. Choć rekord Polski ostatecznie się obronił, Krawczyńska może pochwalić się innym osiągnięciem: nikt wcześniej w Polsce nie przebiegł w hali 1.000 m tak szybko w kategorii U-23, biegnąc bez pomocy prowadzących zawodniczek.
Prezentowana przez Krawczyńską dyspozycja napawa optymizmem przed kolejnymi startami w sezonie halowym. Rekord Polski, który przez ponad trzy dekady pozostawał nieosiągalny, był tym razem na wyciągnięcie ręki. Przy takiej formie pobicie wyniku Anny Brzezińskiej wydaje się jedynie kwestią czasu i odpowiednich warunków rywalizacji.
Wszystko wskazuje na to, że najlepsze starty Martyny Krawczyńskiej w tym sezonie dopiero przed nią.





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.