Twórca kanału "Z Dvpy" w charakterystycznym dla siebie, ostrym i szczerym stylu punktuje lokalne bolączki, architektoniczny chaos i utrwalone od lat stereotypy. Choć całość podana jest w formie satyrycznej, autor uderza w czułe punkty mieszkańców, łącząc fakty historyczne i teraźniejszość z gorzkim komentarzem na temat współczesności. Ostrów Mazowiecka, choć w materiale potraktowana nieco łagodniej niż sąsiednie ośrodki, otrzymała solidną dawkę kąśliwej krytyki.
Językowe zawiłości
Część segmentu o Ostrowi Mazowieckiej, która w tym roku obchodzi stulecie zatwierdzenia swojej obecnej nazwy, została poświęcona językowym anomaliom. Dąbrowski nawiązał do powszechnego błędu w deklinacji i odwiecznego problemu z określeniem "płci" miasta: dlaczego "ten" Ostrów to w tym przypadku "ta" Ostrów?
Samo słowo "ostrów" wywodzi się z języka staropolskiego (gdzie, podobnie jak w innych językach słowiańskich, oznaczało wyspę) i z założenia jest formą męską. Problem w tym, że Ostrów Mazowiecka nie jest i nigdy wyspą nie była. W historycznym akcie lokacyjnym widniała nazwa "Ostrowya", ewoluując z czasem w "Ostrowię". Zamieszanie wprowadzili w XIX wieku rosyjscy zaborcy, forsując męskie formy, tak by pasowały do rosyjskiej gramatyki, takie jak "Ostrów Mazowiecki" czy "Ostrów Łomżyński". Dopiero badania burmistrza Jana Dołęgi-Zakrzewskiego doprowadziły do ostatecznego uporządkowania tej kwestii. Mimo propozycji wybitnego językoznawcy Kazimierza Nitscha, by miasto zwało się "Ostrowią Mazowiecką", Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w grudniu 1926 r. odrzuciło tę propozycję i zatwierdziło obecną formę - "Ostrów Mazowiecka".
Możnaby rzec, że nazwa miasta jest w efekcie niezwykle nowoczesna, wręcz niebinarna: pierwszy człon brzmi męsko, a drugi żeńsko. Jednak to tylko pozory, bo oba człony odmieniamy w formie żeńskiej.
Muzeum za podatki, czyli PR w praktyce
Satyryk pochylił się także nad Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej, wyśmiewając jego nazwę. Twórca argumentował, że sam rotmistrz był w mieście jedynie przez chwilę, a placówka to de facto dom rodzinny jego żony. Dąbrowski nie omieszkał dodać, że to nie ma znaczenia, bo inwestycja powstała za państwowe pieniądze.
Warto jednak zaznaczyć, że w lokalnej przestrzeni publicznej ten temat był już wielokrotnie dyskutowany. Kadra muzeum i jego pomysłodawcy nigdy nie ukrywali, że jest to dom państwa Ostrowskich. Nadanie placówce imienia Rodziny Pileckich to świadomy zabieg PR-owy, w końcu nazwisko bohatera narodowego po prostu bardziej przyciąga uwagę i "grzeje" temat.
"Miasto komisów i kebabów" oraz zapachy regionu
W materiale nie mogło zabraknąć uderzenia w utrwalony wizerunek Ostrowi jako zagłębia komisów samochodowych i kebabów. Dąbrowski w swoim stylu podsumował, że samochody oferowane przez lokalnych handlarzy bywają nierzadko bardziej sprasowane niż kebab w opiekaczu.
Kolejnym punktem wspólnym dla krytykowanych miast okazał się... specyficzny zapach. Człowiek Warga przypomniał o niezbyt przyjemnych aromatach, które przez lata kojarzyły się z okolicami ostrowskiej mleczarni. Pod tym względem Ostrów łączy się z Ostrołęką, w której wyczuwalny jest zapach celulozy, oraz z Łomżą, która musi znosić "aromaty" z sąsiadującej przez rzekę Narew Piątnicy, która smrodzi... mleczarnią, a jakże!
Oberwało się również miejskiej estetyce. Łomża została ukazana jako przykład całkowitej "betonozy" rynku. I chociaż takie porównanie w materiale nie padło, to trzeba jasno powiedzieć, iż Ostrów stylistycznie wcale nie leży daleko. Mimo, że miasto nie posiada co prawda klasycznego rynku - tym mianem Ostrowianie określają lokalne targowisko - to okolice ratusza od lat stanowią niemal w całości wyasfaltowany teren. Wokół niego panuje architektoniczny chaos, budynki reprezentują zupełnie odmienne style i gabaryty. Doskonale widać to chociażby na zdjęciu z drona, które służy jako fotografia w tle na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Ostrów Mazowiecka na Facebooku.
Ostrołęka i Łomża - dwie wieże i bilet w jedną stronę
O ile Ostrów potraktowano z pewną dozą delikatności, sąsiednie miasta nie miały tyle szczęścia. Łomża została bezlitośnie ochrzczona "stolicą prawa jazdy" i rajem wszechobecnej "betonozy". Ostrołękę natomiast podsumowano przez pryzmat mostu rzekomo "skradzionego" z hiszpańskiej Sewilli oraz słynnych "dwóch wież" - rozebranej konstrukcji niedoszłej elektrowni węglowej, która na zawsze stała się w Polsce symbolem spektakularnie zmarnowanych milionów.
Całość materiału Dąbrowskiego, choć podana z sarkazmem i przymrużeniem oka, niesie ze sobą dość gorzką refleksję. Pod przykrywką wulgarnej komedii, autor diagnozuje brak perspektyw dla młodych mieszkańców regionu, dla których ostatecznym i najczęstszym rozwiązaniem staje się zakup biletu w jedną stronę i ucieczka do wielkich metropolii, najczęściej Białegostoku i Warszawy.
Wpadki twórcy
Mimo ogólnego dobrego przygotowania do odcinka, twórca nie ustrzegł się kilku wpadek, które szybko wyłapali uważni widzowie.
Twórca pomylił herb Ostrołęki z herbem powiatu ostrołęckiego. Naśmiewając się z wizerunku orła i plastra miodu, pokusił się o stereotypową insynuację, że Polacy to naród miłujący miód pitny i alkoholicy. Był to jedynie niefortunny wstęp do żartów z Łomży, słynącej w całym kraju ze swojego browaru.
Wśród błędów znalazło się również uderzenie w radnego miasta Pawła Pecurę. Dąbrowski przedstawił go jako osobę, która zakupiła sobie luksusowy jacht ze środków unijnych. Prawda jest jednak zupełnie inna, radny Pecura prowadzi przedsiębiorstwo zajmujące się profesjonalnym doradztwem i pomocą w pozyskiwaniu takich dotacji dla innych. Sprawa nabrała ogólnopolskiego rozgłosu na tle politycznym, gdy w grę weszły fundusze z Krajowego Planu Odbudowy. Temat padł na podatny grunt, ponieważ radny Pecura jest reprezentantem Prawa i Sprawiedliwości, czyli partii, której politycy przez długi czas negatywnie wypowiadali się o funduszach z KPO.
Choć satyra rządzi się swoimi prawami, przerysowania pokazują, że w krzywym zwierciadle YouTube'a łatwo o potknięcia. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowszy film zmusza do uśmiechu, a nierzadko i do gorzkiej refleksji nad miejscem, w którym żyjemy.
Całość do obejrzenia poniżej. Uwaga! Wideo zawiera treści niecenzuralne i przeznaczone jest dla widzów pełnoletnich.




Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.