Według wstępnych ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy policji, przyczyną tragedii było nagłe zjechanie Forda na przeciwległy pas ruchu. Kierowca ciężarówki, 56-letni mężczyzna, nie zdołał uniknąć zderzenia. Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało, że był on trzeźwy i posiadał wszystkie niezbędne uprawnienia do prowadzenia pojazdu. On sam w wyniku zdarzenia nie odniósł poważniejszych obrażeń fizycznych.
Akcja ratunkowa należała do wyjątkowo skomplikowanych. Jak relacjonują druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Zarębach Kościelnych, dostęp do wraku samochodu osobowego był niemal całkowicie zablokowany. Przez długi czas ratownicy nie byli w stanie określić, ile dokładnie osób znajduje się wewnątrz zniszczonego pojazdu. Skala uszkodzeń była tak ogromna, że na pomoc wezwano specjalistyczną grupę ratownictwa technicznego z Warszawy, która dysponuje zaawansowanym sprzętem do cięcia i rozszerzania konstrukcji metalowych.
Dopiero po wielogodzinnych, mozolnych działaniach strażaków i specjalistów ze stolicy, udało się dotrzeć do wnętrza Forda. Niestety, potwierdził się najgorszy scenariusz, znajdująca się w środku osoba już nie żyła. Ze względu na drastyczny charakter zdarzenia i konieczność przeprowadzenia szczegółowych oględzin, trasa między Dąbrową a Chmielewem pozostawała całkowicie zablokowana przez wiele godzin, a ruch kierowany był na objazdy.
Obecnie sprawą zajmuje się prokuratura oraz policyjni biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Służby starają się ustalić, co bezpośrednio wpłynęło na decyzję kierowcy Forda o zjechaniu na przeciwległy pas - czy była to chwila nieuwagi, zasłabnięcie, czy może usterka techniczna pojazdu. Oficjalny komunikat w tej sprawie ma zostać wydany po zakończeniu wszystkich czynności śledczych i sekcji zwłok ofiary.







Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.