Spotkanie otworzyła dyrektor Miejskiego Domu Kultury Miłosława Skoczek-Śliwińska. Wśród licznie zgromadzonych gości znaleźli się m.in. radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego Rafał Kowalczyk, przedstawiciele władz samorządowych, w tym wiceburmistrz Jolanta Zadroga, dyrektorzy instytucji kultury z regionu, a także reprezentanci środowiska artystycznego i sportowego związani z twórczością Artura Szydlika.
Dyrektor MDK podkreślała, że twórczość artysty obserwuje od ponad dwudziestu lat. Mówiła o jego determinacji, konsekwencji i wierności własnej artystycznej drodze. Zwróciła uwagę, że bycie artystą to nie tylko tworzenie, ale również umiejętność przetrwania trudnych momentów i pozostania wiernym własnym wartościom.
W swoim wystąpieniu Miłosława Skoczek-Śliwińska poświęciła również uwagę samej przestrzeni Galerii Sztuki Jatki. Usytuowana na poziomie minus jeden, w kontekście prezentowanych prac nabrała - jak zaznaczyła - nowego znaczenia. Stała się miejscem refleksji nad ciałem, duchem, relacjami i obecnością. Nie w sensie religijnym, lecz głęboko ludzkim.
Istotnym elementem twórczości Szydlika jest technika asamblażu, w której przedmioty, tracąc swoje pierwotne przeznaczenie, otrzymują nowe znaczenie i nowe życie. W jego pracach spotykają się również przeciwieństwa - Eros i Tanatos, pasja życia i świadomość przemijania. Jednym z ważnych motywów jest postać Chrystusa, obecna w twórczości artysty w sposób skłaniający do indywidualnej refleksji.
O twórcy mówił również prof. Maciej Aleksandrowicz z Akademii Sztuk Pięknych. Scharakteryzował Artura Szydlika jako artystę wyjątkowo skromnego, który na co dzień pozostaje w cieniu własnej twórczości. Porównał jego pracę do pracy pszczoły - cichej, konsekwentnej i wykonywanej w zaciszu. Wernisaż staje się natomiast momentem, w którym artysta wychodzi do ludzi i pokazuje efekty swojej pracy.
Jednym z najważniejszych momentów wieczoru była rozmowa Artura Szydlika z Rafałem Relugą - przyjacielem artysty i właścicielem większości prac prezentowanych na wystawie.
Szydlik podziękował organizatorom oraz osobom zaangażowanym w przygotowanie ekspozycji. Szczególne słowa skierował do dyrektor Miłosławy Skoczek-Śliwińskiej oraz prof. Macieja Aleksandrowicza. Artysta przyznał również, że jest pod dużym wrażeniem sposobu, w jaki jego prace zostały zaaranżowane w przestrzeni Jatek.
To właśnie rozmowa z Rafałem Relugą pozwoliła wyjaśnić znaczenie tytułu wystawy. Jak podkreślił Szydlik, prezentowanych jest trzydzieści prac pochodzących z prywatnej kolekcji jego wieloletniego przyjaciela. Obaj znają się od 1998 roku.
Tytuł "Siła przyjaźni" nie odnosi się więc bezpośrednio do tematyki rzeźb. Jego źródłem jest relacja dwóch ludzi, która przetrwała niemal trzy dekady. To właśnie ich przyjaźń jest tytułową siłą.
Rafał Reluga podczas wernisażu wspominał początki tej znajomości. Najpierw poznał ojca Artura Szydlika, od którego kupił pierwszą rzeźbę. Dopiero później poznał samego artystę. Od tamtej pory minęły prawie trzy dekady. Wiele się zmieniło, ale - jak podkreślał Reluga - nie zmieniło się to, co najważniejsze w ich relacji.
Kolejne prace trafiały do jego kolekcji w sposób naturalny. Czasem wystarczyło, że dana rzeźba spodobała mu się, poruszyła go albo po prostu zapragnął mieć ją u siebie. Za wyborem prac często stały również wspólne rozmowy i dyskusje z artystą.
W ten sposób prywatna kolekcja stała się świadectwem nie tylko artystycznej drogi Artura Szydlika, ale również wieloletniej relacji dwóch przyjaciół. Wystawa w Jatkach pozwala zobaczyć te prace w nowym kontekście - jako dzieła sztuki, ale także pamiątki wspólnych spotkań, rozmów i emocji.
"Siła przyjaźni" to zatem wystawa, która mówi nie tylko o rzeźbie. Jest również opowieścią o czasie, przemijaniu, relacjach i tym, co pozostaje niezmienne mimo upływu lat.
Wystawę można oglądać w Galerii Sztuki Jatki przy ul. Pocztowej 12 w Ostrowi Mazowieckiej do 7 listopada. Ekspozycja jest dostępna od wtorku do soboty w godzinach 10:00-18:00.






Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.