Napad na bank Landaua
Grube mury oraz podłoga zostały wykonane z betonu z dodatkiem granitu, a strop z żelazobetonowego systemu MATRAY o prawie półmetrowej grubości, system korytarzy kontrolnych. Ściany, strop i podłoga były wyłożone dodatkowymi płytami pancernymi. Symbolem bezpieczeństwa były również ciężkie, pancerne drzwi. Cała konstrukcja sprawiała, że skarbiec bankowy postrzegany był jako miejsce nie do sforsowania, a to zachęcało do powierzenia oszczędności i drogocennych przedmiotów w depozyt.
Początki historii
Według ustaleń śledczych historia słynnego i tajemniczego napadu rozpoczęła się w 1920 roku, gdy do administratora domu przy ul. Rymarskiej zgłosiło się dwóch mężczyzn. Przedstawiając się jako Szulc i Kamiński, chcieli wynająć szopę, w której mieli urządzić garaż dla kilku samochodów. Umowa została zawarta dość szybko, a panowie sprowadzili sprzęt niezbędny do wykonania remontu. Bardzo szybko okazało się, że potrzeby są większe, więc poprosili administrację o możliwość wykonania piwnicy, w której mogliby przechowywać pojemniki z benzyną. Również w tej sytuacji bardzo szybko uzyskali zgodę, a prowadzone przez panów prace nikomu nie wydały się podejrzane.
Miejsce nie do zdobycia obrabowane
Działania prowadzone przez panów Szulca i Kamińskiego nie wzbudziły niczyich podejrzeń, nikt też nie skojarzył, że mogą one mieć zupełnie inny charakter. Problemy pojawiły się w poniedziałek 28 czerwca 1920 roku, gdy pracownicy banku nie mogli otworzyć drzwi do skarbca. Próbowano przez kilka godzin, ale bez rezultatu. Dlatego postanowiono dostać się do skarbca od góry, wykonując odkrywkę przypominającą podkop. Okazało się, że problem został spowodowany zalegającą ziemią. Dyrektor natychmiast powiadomił policję, ale złodzieje zyskali przewagę czasową, przez co szanse na ich złapanie były niewielkie.
Śledztwo
Ze względu na problem z wejściem do skarbca śledztwo zostało rozpoczęte dopiero 12 lipca 1920 roku. Opisujący szeroko temat Przegląd Piaseczyński po latach analizuje sprawę, przytaczając ustalenia śledczych oraz cytując ówczesną prasę. Bez wątpienia był to napad doskonały, zaplanowany i przemyślany w każdym szczególe.
Zajmujący się sprawą napadu na bank Landaua śledczy Kurnatowski oraz Dubiecki ustalili, że za napadem stoją znani już policji, Stanisław Ćwil i Karol Krygier. Panowie mieli już na koncie rabunek przeprowadzony w 1917 roku w Rostowie nad Donem. W zeznaniach obu panów pojawiły się informacje, że podkop rozpoczęli już w połowie marca, a do napadu doszło w nocy z soboty na niedzielę 26 czerwca. Przebicie stropu do skarbca trwało około tygodnia.
Prowadzone dochodzenie wykazało, że dużą rolę w planowaniu skoku na bank Landaua odegrały piaseczyńskie Rejtany. Na początku XX wieku była to luksusowe osiedle willowe, z domki, projektowanymi przez najlepszych polskich architektów. Gdzieś na Rejtanach powstał plan napadu na bank Landaua. Tu również podzielono łupy.
Ujęcie złodziei
W ujęciu sprawców napadu duże znaczenie miały zeznania świadków, którzy opisywali Szulca i Kamińskiego jako bardzo eleganckich i wytwornych panów. To oraz fakt wykonania podkopu skierowało śledczych na trop Ćwila i Krygiera.
Obaj panowie po napadzie przenieśli się do Radomia i to tu zostali ujęci przez policję. Do rozwiązania sprawy oddelegowano komisarza Szobrańskiego. Jego działania okazały się skuteczne i pod koniec lipca doszło do aresztowania. Jako pierwszy ujęty został Stanisław Ćwil. Podejrzewał on, że został wydany przez szwagra, wskazał na Krygiera jako wspólnika. Złodzieje zostali przetransportowani do Piaseczna.
Podczas przesłuchań śledczym udało się ustalić szczegółowo przebieg zdarzeń oraz samo planowanie napadu. Według zeznań sprawców pomysł narodził się najprawdopodobniej w Piasecznie, gdzie również zakopano część łupów. Po aresztowaniu, przekopano dokładnie ogródek na Rejtanach, w którym znaleziono puszkę metalową, a w niej brylanty i inne kosztowności.
Podsumowanie
Choć sprawców napadu na Bank Landaua zatrzymano, odzyskano część łupów, jednak sprawa nigdy nie została w pełni rozwiązana. Do dziś nie wiadomo, ile dokładnie skradziono, ponieważ nie wszyscy właściciele zgłosili stratę kosztowności lub pieniędzy. Wiadomo, że podczas napadu złodzieje opróżnili 99 z ponad tysiąca skrytek znajdujących się w skarbcu. Sprawa do dziś budzi zainteresowanie społeczności i miłośników nierozwiązanych historii kryminalnych. Być może część skradzionych na początku XX wieku łupów nadal pozostaje ukryta w ziemi w okolicy Piaseczna.





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.