- Panie przewodniczący, chciałbym zgłosić ciemności na ulicy Lubiejewskiej, od ronda przy sądzie do Grota-Roweckiego, i na ulicy Grota-Roweckiego - rozpoczął radny. - One trwają już dłuższy czas i może jest pan w stanie zadziałać, żeby odnowić tą energię świetlną, a jeśli nie jest możliwością, to przynajmniej nie płacić temu człowiekowi, który podjął się konserwacji oświetlenia, bo wtedy będą to niezasadnie wydane pieniądze - zgłosił problem Krych.
Radny Krych zasugerował więc wprost, że jeśli miasto płaci firmie odpowiedzialnej za konserwację oświetlenia, a latarnie mimo to notorycznie nie świecą, to zasadność takich wydatków budzi poważne wątpliwości.
Przewodniczący rady miasta Tomasz Koczara nie zamierzał otwierać na ten temat szerszej dyskusji, ale zgłoszenie przyjął i skierował apel do zastępczni burmistrza Jolanty Zadrogi. - Zwracam się do pani burmistrz o zareagowanie, ale nie będziemy dyskutować pani burmistrz na ten temat, bo nie mamy dyskusji na tej sesji i proszę zaświecić, bo jest ciemno. Jest ciemno, tak - przyjął zgłoszenie problemu przewodniczący rady miasta Tomasz Koczara.
Problem jest znacznie szerszy niż tylko dwie wspomniane ulice, o czym same władze miasta wiedzą. Głos zabrała wiceprzewodnicząca rady. - Tak, w reszcie miasta też - wtrąciła Anna Krajewska.
- Tak, w reszcie miasta też, a reszcie nie płacić - skwitował Koczara.
Krótka, ale wymowna wymiana zdań pokazuje, że problem z oświetleniem ulicznym w Ostrowi Mazowieckiej ma charakter systemowy i dotyczy wielu części miasta. Mieszkańcy i radni oczekują konkretnych działań ze strony władz wykonawczych, zarówno w kwestii przywrócenia sprawnego oświetlenia, jak i ewentualnego rozliczenia firmy bądź osób odpowiedzialnych za jego konserwację.





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.