Kuba wyjechał z Polski, mając zaledwie 20 lat. Cel był prosty: ciężka praca, zarobek i stopniowe budowanie swojego życia krok po kroku. Niestety, wszystko przerwał jeden moment. Do dramatycznego w skutkach wypadku doszło w sobotę, 28 marca 2026. Młody mężczyzna w stanie krytycznym trafił do szpitala w Belgii, gdzie lekarze stoczyli zaciętą walkę o jego życie. Lista obrażeń jakich doznał, obejmuje liczne złamania - w tym obojczyków, mostka i żeber. Jednak najgroźniejszy okazał się uraz głowy: potężne uszkodzenie i ogromny obrzęk mózgu. Od tamtej chwili codzienność rodziny mężczyzny to strach przeplatany cichą nadzieją i oczekiwaniem na najdrobniejsze, dobre wieści od lekarzy.
Przy szpitalnym łóżku nieustannie czuwa jego mama. W Polsce czeka na niego siostra, dla której Kuba jest jedynym, ukochanym młodszym bratem, oraz dziewczyna, która głęboko wierzy, że jeszcze wrócą do swojego dawnego, normalnego życia.
Kiedy pojawiła się iskierka nadziei i zorganizowano transport medyczny do Polski, doszło do kolejnych, nieprzewidzianych komplikacji. W trakcie podróży stan 26-latka gwałtownie się pogorszył. Ratownicy medyczni musieli podjąć błyskawiczną decyzję, bezpieczeństwo pacjenta było priorytetem. Transport przerwano, a Kuba w trybie pilnym trafił na oddział szpitala w Holandii.
Dla rodziny, która z utęsknieniem czekała na jego powrót do ojczyzny, był to kolejny potężny cios. Zamiast radości z powrotu do kraju, znów pojawiła się paraliżująca niepewność i oczekiwanie na kolejne decyzje medyków.
Mimo tych dramatycznych zwrotów akcji, bliscy nie tracą wiary. Głęboko wierzą, że ten niespodziewany "przystanek" w Holandii nie odbierze mu szansy na wyzdrowienie. Lekarze są zgodni, mężczyzna ma realną szansę na poprawę stanu zdrowia. Kluczem do sukcesu jest jednak intensywna, prywatna rehabilitacja neurologiczna.
Tutaj zaczyna się kolejny dramat, tym razem finansowy. Koszt specjalistycznej opieki to około 35-40 tys. zł miesięcznie. To kwota, która całkowicie przekracza możliwości rodziny.
Bliscy Kuby uruchomili zbiórkę funduszy w Internecie. Zwracają się z gorącym apelem do wszystkich ludzi dobrej woli: liczy się każda, nawet najmniejsza wpłata. Ogromne znaczenie ma również udostępnianie informacji o zbiórce w mediach społecznościowych. Jedno kliknięcie może sprawić, że apel dotrze do tysięcy osób, realnie zwiększając szanse 26-latka na powrót do domu i normalnego życia.
Zbiórkę można wesprzeć pod linkiem: zrzutka.pl/r2cf4b.





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.