Początek spotkania potwierdzał przedmeczowe przewidywania. Przez pierwsze 25 minut gra była wyrównana i nic nie zapowiadało, że jedna z drużyn przejmie stery. Kluczowy moment nadszedł w 26. minucie. Piotr Jachna, próbując ratować sytuację, sfaulował wychodzącego na czystą pozycję napastnika gospodarzy. Sędziująca Maja Budna bez wahania pokazała czerwoną kartkę, co kompletnie zburzyło plan taktyczny trenera Łukasza Ambroziaka. Kara była podwójna, bo tuż po tym stałym fragmencie gry Eryk Brodowski uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, dając Świtowi prowadzenie.
Gra w osłabieniu szybko dała się we znaki przyjezdnym. Zaledwie cztery minuty po utracie zawodnika, w 30. minucie, Wojciech Gąska podwyższył na 2:0. Wydawało się, że gospodarze zejdą do szatni z bezpieczną przewagą, jednak futbol bywa przewrotny. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry, tuż przed gwizdkiem na przerwę, Krystian Litewiak zdobył bramkę kontaktową. Gol na 2:1 dał Wąsewianiom iskrę nadziei na odwrócenie losów meczu w drugiej połowie.
Jednak nadzieje zostały brutalnie zweryfikowane zaraz po wznowieniu gry. Już w 48. minucie Julian Bączek trafił na 3:1, co w praktyce rozstrzygnęło losy rywalizacji. Osłabiony KS Wąsewo nie był w stanie przeciwstawić się rozpędzonym gospodarzom. Wynik meczu ustalił w 70. minucie Wojciech Gąska, kompletując dublet i pieczętując zwycięstwo 4:1. Był to wymarzony debiut dla Przemysława Olesińskiego, nowego trenera Świtu.
Okazję do rehabilitacji Wąsewianie będą mieli w niedzielę, 22 marca 2026. O godz. 14:00 podejmą u siebie Orzyc Chorzele. Rywale również przegrali swoje pierwsze wiosenne spotkanie, z rezerwami Makowianki, więc również będą mieli chrapkę na pierwsze trzy punkty na wiosnę.
Świt Baranowo 4:1 KS Wąsewo
E. Brodowski 28', W. Gąska 30', 70', J. Bączek 48' - K. Litewiak 45+3'





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.