Pierwsza połowa to prawdziwy koncert gospodarzy. Już w pierwszych minutach Antoni Polak wpisał się na listę strzelców, jakby chciał jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania. Później dorzucił jeszcze jedną bramkę, a w między czasie dołączyli do niego Jakub Kalbarczyk, Michał Zawistowski (również dwa trafienia) i Przemysław Maliszewski. Bramkę do szatni zdobył Bartosz Michalczyk, ale tylko na tyle było stać gości. Sześć goli Małkinian i jeden Hutnika. 6:1 do przerwy. Wynik, który typuje się rzadko, nawet w najśmielszych snach.
Druga część spotkania przyniosła już spokój i kontrolę. Trener Łukasz Nienałtowski mógł pozwolić sobie na luksus wprowadzenia mniej eksploatowanych zawodników, a jednym z nich był Kacper Różański, nowy nabytek drużyny, który w swoim debiucie od razu pokazał, że nie trafił tu przypadkowo. To właśnie on ustalił końcowy wynik na 7:1.
MKS rozbił najsłabszy zespół ligi w sposób bezdyskusyjny, efektowny, a co najważniejsze, przekonujący. Siedem goli, pięciu różnych strzelców i pewność siebie przed najtrudniejszym wyzwaniem. Już za tydzień czeka ich prawdziwy sprawdzian. Wyjazd do Zbuczyna na mecz z liderującą Wektrą, która w tym sezonie przegrała tylko dwa razy. Sobota, 21 marca 2026, godz. 14:00 - tam już nikt nie będzie miał litości.
MKS Małkinia 7:1 Hutnik Huta Czechy
A. Polak 4', 40', J. Kalbarczyk 17', M. Zawistowski 28', 35', P. Maliszewski 33', K. Różański 69' - B. Michalczyk 45+2'



Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.