Wyzwanie było trudne, do walczącej o utrzymanie Ostrovii przyjechała wiceliderująca w tabeli Rzekunianka. Mecz od samego początku był bardzo intensywny i otwarty. Choć sędzia rzadko sięgał do kieszeni, pokazując w całym spotkaniu zaledwie dwie żółte kartki, na boisku nie brakowało ostrej, męskiej gry. Kibice zgromadzeni na trybunach nie mogli narzekać na nudę, mimo że losy spotkania zaczęły się rozstrzygać w dość niefortunnych okolicznościach.
W 31. minucie gry goście objęli prowadzenie w kuriozalny sposób. Przy rzucie rożnym dla Rzekunianki, niefortunną interwencją popisał się Gabriel Kordyszewski. Obrońca gospodarzy uderzył piłkę głową tak czysto, że ta - lobując Franciszka Świderskiego, który robił do mógł - wpadła prosto do siatki. Samobójczy gol do szatni ustawił przebieg widowiska, a sędzia nie doliczył do pierwszej połowy ani minuty.
Po zmianie stron Ostrovia próbowała odrobić straty, ale to przyjezdni wykazali się większą skutecznością. W 53. minucie na 0:2 podwyższył Mateusz Jastrzębski, a w 68. minucie marzenia gospodarzy o choćby punkcie rozwiał Krzysztof Trzciński, ustalając wynik meczu na 0:3. Mimo doliczonych pięciu minut w drugiej połowie, rezultat nie uległ już zmianie.
Dla piłkarzy prowadzonych przez Marcina Truszkowskiego ta porażka oznacza trudny czas do przemyśleń. Teraz zespół czeka majówkowa przerwa, która musi posłużyć do regeneracji sił przed "meczem o wszystko". Już w sobotę, 9 maja br. o godz. 12:00, Ostrovia uda się do Radzanowa na starcie z tamtejszą Wkrą. Będzie to bezpośredni pojedynek sąsiadów z ligowej tabeli, w którym stawką jest uniknięcie strefy spadkowej. Kolejne potknięcie może mieć opłakane skutki w końcowym rozrachunku sezonu.
Ostrovia Ostrów Mazowiecka 0:3 Rzekunianka Rzekuń
G. Kordyszewski 31' (s), M. Jastrzębski 53', K. Trzciński 68'





Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.