Wnioski mieszkańca i formalna procedura
Geneza sprawy sięga 20 listopada 2025. Tego dnia do przewodniczącego rady miasta wpłynęły trzy wnioski złożone przez mieszkańca Ostrowi Mazowieckiej, dotyczące stwierdzenia wygaśnięcia mandatów radnych: Romana Betlejewskiego, Anny Krajewskiej oraz Jolanty Kwiatkowskiej. Autor wniosków twierdził, że wskazane osoby nie mieszkają na stałe na terenie miasta, co - zgodnie z Kodeksem wyborczym - mogłoby oznaczać utratę prawa wybieralności, a w konsekwencji wygaśnięcie mandatu.
Na tym etapie były to jednak wyłącznie zarzuty jednej osoby prywatnej, niepoparte ustaleniami żadnego organu administracji publicznej czy wymiaru sprawiedliwości. Złożenie wniosków nie oznaczało automatycznego wygaszenia mandatów, a uruchomiło jedynie formalną procedurę, w ramach której rada miasta zobowiązana była do ich rozpatrzenia.
Sporne głosowanie podczas XIX sesji
Do sprawy powrócono podczas XIX sesji Rady Miasta Ostrów Mazowiecka, w dniu 17 grudnia 2025. Radny Paweł Pecura złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad o punkt dotyczący informacji oraz dyskusji w sprawie ewentualnego wygaśnięcia mandatów trójki radnych. Rada odrzuciła wniosek na wprowadzenie tego punktu.
Głosowanie miało charakter jawny. Za rozszerzeniem porządku obrad zagłosowało siedmiu radnych klubu PiS: Bogusław Konrad, Robert Krajewski, Zbigniew Krych, Krzysztof Laska, Ewa Orzechowska, Waldemar Józef Pałys oraz Paweł Pecura. Przeciw było trzynastu radnych, w tym wszyscy radni, których wnioski dotyczyły bezpośrednio: Roman Betlejewski, Anna Krajewska i Jolanta Kwiatkowska. Jedynie Edward Zalewski (PiS) wstrzymał się od głosu.
Wyjaśnienia radnych, rozbieżności w relacji przewodniczącego
Jeszcze przed sesją, a także w jej dniu i tuż po niej, troje radnych złożyło na ręce przewodniczącego obszerne pisemne wyjaśnienia. Roman Betlejewski uczynił to 10 grudnia 2025, Anna Krajewska - 17 grudnia 2025, natomiast Jolanta Kwiatkowska - 18 grudnia 2025.
W swoich pismach wszyscy jednoznacznie zaprzeczyli, by na stałe mieszkali poza Ostrowią Mazowiecką. Roman Betlejewski twierdził w nim, że od urodzenia jest związany z miastem, tu prowadził działalność, a dom, w którym zamieszkuje nieprzerwanie od wielu lat, został oddany do użytku w 1988 roku. Ponadto zaznaczył, iż wymieniony dom w Podborzu faktycznie jest w jego posiadaniu od co najmniej 20 lat, jednak został zakupiony jako posiadłość letnia, używany podczas celów rekreacyjnych. Wskazał, że w domu tym bywa obecnie częściej niż dawniej, ze względu na stan zdrowotny żony i zalecenia lekarzy w okresie rekonwalescencji.
Anna Krajewska wskazała, że zamieszkuje na terenie miasta od kilku miesięcy pod nowym adresem, a wcześniej - również podczas poprzednich kadencji - pod innym. Krajewska również nie zaprzeczyła posiadaniu nieruchomości, którą wskazywał mieszkaniec. Zaznaczyła, że została zakupiona w 2024 roku, a jej wizyty w tym miejscu mają charakter okazjonalny - nadzór na pracami remontowo-budowlanymi.
Ostatnie pismo, najobszerniejsze, pochodzi od Jolanty Kwiatkowskiej. Radna z klubu Niezależni Razem, pismo złożyła dzień po obradach. W nim wykazywała różne fakty i sytuacje, które świadczą o tym, że faktycznie jest mieszkanką miasta Ostrów Mazowiecka. Podobnie jak poprzednicy, nie zaprzeczyła, iż jest właścicielką wskazanej nieruchomości.
Podczas sesji przewodniczący Tomasz Koczara stwierdził jednak, że rada nie dysponuje jeszcze wypowiedziami radnych. - Po pierwsze, jest 18 (grudnia 2025 - przyp. red.) wyznaczony termin na złożenie również odpowiedzi. Myśmy dostali taki wniosek rzeczywiście na tych trzech radnych i to jest wniosek bez uzasadnienia, tylko stwierdzony, że rzeczywiście tak jest (...) Procedura jest taka, że trzeba to uzasadnić, ale dać szansę radnym na wypowiedzenie. I tego wypowiedzenia, tych radnych, jeszcze w tej chwili nie mamy - mówił Koczara. Jak wynika z dat wpływu dokumentów, co najmniej jedno pismo - Romana Betlejewskiego - było znane przewodniczącemu już na tydzień przed sesją. Ta rozbieżność stała się jednym z argumentów podnoszonych przez mieszkańców w przestrzeni publicznej.
Konflikt interesów
W styczniowym piśmie radni PiS domagają się od przewodniczącego jednoznacznego wskazania, co dalej z postępowaniem wyjaśniającym oraz czy głosowanie z 17 grudnia 2025 było zgodne z prawem. Jako podstawę prawną wskazują przepisy Kodeksu wyborczego oraz art. 25a ustawy o samorządzie gminnym, regulujący zakaz udziału radnego w głosowaniu w sprawach, które dotyczą jego interesu prawnego.
Autorzy pisma podkreślają, że udział Romana Betlejewskiego, Anny Krajewskiej i Jolanty Kwiatkowskiej w głosowaniu nad wprowadzeniem punktu do porządku obrad budzi poważne wątpliwości co do zgodności z prawem. Ich zdaniem decyzja rady de facto zablokowała możliwość przeprowadzenia rzetelnego postępowania wyjaśniającego, do którego rada - według korespondencji z urzędu wojewódzkiego - była zobowiązana.
Radni przypominają również, że to przewodniczący rady odpowiada za prawidłowy przebieg obrad i egzekwowanie zasad wyłączania radnych z głosowań w sytuacji konfliktu interesów. W piśmie wprost wskazano, że odpowiedzialność za dopuszczenie do takiego głosowania spoczywa na przewodniczącym.
Wątpliwości dotyczące składu i bezstronności komisji rewizyjnej
Kolejny krok w tej sprawie poznamy już dziś. Na 21 stycznia 2026 zaplanowano posiedzenie komisji rewizyjnej, której porządek obrad obejmuje punkt "Rozpatrzenie wniosków o stwierdzenie wygaśnięcia mandatów Radnych". Posiedzenia komisji nie są transmitowane, choć mieszkańcy mogą w nich uczestniczyć.
Zastrzeżenia budzi jednak skład komisji. W jej skład wchodzą m. in. Roman Betlejewski - radny, którego wniosek o wygaszenie mandatu dotyczy bezpośrednio. Jego ewentualny udział w głosowaniu komisji ponownie rodzi ryzyko naruszenia art. 25a ustawy o samorządzie gminnym, na co wcześniej zwracali uwagę radni PiS.
Co dalej?
Komisja rewizyjna ma przedstawić swoje stanowisko radzie miasta na najbliższej sesji. O wyniku postępowania musi zostać również poinformowany wojewoda mazowiecki, który wyznaczył radzie miesięczny termin na przeprowadzenie postępowania i przedstawienie wyjaśnień.
Sprawa, która zaczęła się od wniosków jednego mieszkańca, przerodziła się w poważny spór polityczno-prawny, w którym stawką jest nie tylko los mandatów trzech radnych, lecz także wiarygodność procedur i zaufanie mieszkańców do organów samorządu. W obecnej kadencji Rady Miasta Ostrów Mazowiecka, to kolejna sprawa, w której zarzuca się radnym działanie ponad prawem. Wcześniej na tapet trafiła sprawa Pawła Pecury, który odniósł korzyść z doradctwa ZGK, a więc firmie, prowadzonej w 100% przez Urząd Miasta Ostrów Mazowiecka.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy rada miasta zdoła rozwiać narastające wątpliwości w sposób rzetelny, transparentny i zgodny z obowiązującym prawem.




Komentarze
Komentarze publikowane pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii.